"Zażywać po jednym wierszu od czasu do czasu w miarę potrzeby
i czekać, aż się rozpuści w myślach."




"Podwójne dno"

Wszystko się nagle zaciemnia,
Wszystkie posągi w miłosnych alejach,
Wypełnia ludzkie zło,
Nędza w bielonych domach,
Głodowa ziemia:
Piękno i zbrodnia,
Podwójne dno.

Na skalnych drogach
Pochody bogów
W złocistym obuwiu
Zjawiły się kiedyś
I długo tędy szły:
Rosło piękno nie do pojęcia
I skotłowana rosła zbrodnia,
Ta sama nosiła je ziemia
I człowiek po niej szedł ten sam
Co ja i ty,
Rozdarty sprzecznością,
Podwójny człowiek
Zarazem dobry
I zły.

Kaziemierz Wierzyński





"Cyklon tropikalny"

Ze wszystkich filozofów najbardziej lubiłem
tego, który powiedział, że fale powstają
przez wahanie się bogów, czy świat, który znamy,
jest dobry, czy też zły jest i nadeszła chwila,

by zalało go morze. I codziennie miłość
wybawia nas od zguby, bogowie wahają
się, spacerują i puszczają kaczki w falach,
słońce wchodzi do morza tam, gdzie jest horyzont.

Teraz idę ulicą, idą razem ze mną
ci, którzy myją chorych i idą na pewno
tacy, co chcą zabić. Każdej nocy bestia
wychodzi szukać dzieci w środku złego miasta.

I we mnie też jest ciemność, odrobina światła,
i czarne ślady stawiam na białych powierzchniach.

Tomasz Różycki





"Noc"

Wiersz
najpierw zamyka cię w sobie.
Nie chce
żebyś rozglądał się i szukał
innych słów
w innych wierszach.

Siedzisz w kącie kamienia
zwinięty
jak kartka papieru.
Bezbronny pogodzony
nie oddychasz. Wiersz
nie pozwala.

W kamieniu nie można
wiercić się używać
łóżka zegara mapy
i całej reszty wyobraźni.

Wiersz
ma swoją wyobraźnię.
Zbudował ją sobie w twojej
a potem zamknął
żeby się uwolnić.

Musisz czekać
w kącie kamienia
w którym czasem zaświeci
złoty kurz nadziei.

W końcu wiersz
otworzy się. Kamień
wypuści cię: kartkę papieru
która zacznie oddychać.

Wojciech Bonowicz





"Lover's Infiniteness"

IF yet I have not all thy love,
Dear, I shall never have it all;
I cannot breathe one other sigh to move,
Nor can entreat one other tear to fall;
And all my treasure, which should purchase thee,
Sighs, tears, and oaths, and letters, I have spent;
Yet no more can be due to me,
Than at the bargain made was meant:
If, then, thy gift of love was partial,
That some to me, some should to others fall,
Dear, I shall never have it all.

Or if then thou gavest me all,
All was but all which thou hadst then;
But if in thy heart since there be, or shall
New love created be by other men,
Which have their stocks entire, and can in tears,
In sighs, in oaths, in letters outbid me,
This new love may beget new fears;
For this love was not vowed by thee,
And yet it was, thy gift being general:
The ground, thy heart, is mine; whatever shall
Grow there, dear, I should have it all.

Yet I would not have all yet;
He that hath all can have no more;
And since my love doth every day admit
New growth, thou shouldst have new rewards in store.
Thou canst not every day give me thy heart;
If thou canst give it, then thou never gav'st it:
Love's riddles are that, though thy heart depart,
It stays at home, and thou with losing sav'st it,
But we will love a way more liberal
Than changing hearts, -to join them; so we shall
Be one, an one another's All.

John Donne







Home