Hao
tie pu ta tin' , hao jen pun tan' pin', czyli wojsko uczy.
Alternatywa: debile na wolności.
Po zakończeniu I wojny światowej i demobilizacji
na "wolność" wychodzili młodzi ludzie, zwerbowani
do wojska często przed rozpoczęciem nauki i bez jakiegokolwiek
wykształcenia (prócz gruntownych ćwiczeń z PO w terenie połączonych
z Paintball'em). Dlatego też rządy większości krajów wprowadziły
reformy, aby zabezpieczyć się przed "durnowatym narodem".
Przedstawię Wam, jak zrobiono to w armii włoskiej.
W roku 1919 rząd włoski wydał rozporządzenie dotyczące nauczania
w wojsku. Od tego czasu to na armii leżał obowiązek tępienia
analfabetyzmu wśród młodych mężczyzn. Dotyczyło to głównie
ludzi z południowej części Włoch - Sycylii i Kalabrii. Już
w kilka dni od przyjęcia do wojska, armia organizowała egzamin
sprawdzający z pisania i czytania języka włoskiego dla wszystkich
rekrutów. Następnie grupowano wszystkich rekrutów według oceny,
to znaczy do pierwszej grupy należeli wszyscy kompletni analfabeci
i debile poniżej 40 IQ, do drugiej półanalfabeci, a do trzeciej
grupy "ludzie renesansu", czyli potrafiący płynnie
czytać i pisać w języku ojczystym. Żołnierze z trzeciej grupy
szli na przeszkolenie, i po odbyciu służby wojskowej byli
wypuszczani do domów. Natomiast grupy pierwsza i druga, prócz
ćwiczeń wojskowych, były zobowiązane do uczęszczania na zorganizowane
przez wojsko kursy szkolne, gdzie próbowano ...zlikwidować
cały problem analfabetyzmu. Zarówno pierwsza, jak i druga
grupa odbywały półroczne kursy obejmujące minimum 6 godzin
pisania i czytania tygodniowo. Po półrocznej "szkole"
odbywał się kolejny egzamin, na którym sprawdzano zdobyte
umiejętności. W komisji egzaminacyjnej zawsze siedział kapitan,
jako przewodniczący komisji, porucznik i instruktor, który
nauczał w czasie kursu. Jeżeli instruktorem był wojskowy,
to w komisji musiał zasiadać prócz niego również cywilny nauczyciel.
Jeżeli delikwent - analfabeta zrobił pewne postępy, to przenoszono
go na poziom wyższy, czyli do grupy pół - analfabetów i kierowano
na kolejny półroczny kurs. Jeśli półanalfabeta po kursie zdał
poprawnie egzamin, nie musiał się już męczyć z książkami,
a jedynie z bronią. Natomiast jeżeli egzaminy były oblewane,
to zarówno członkowie grupy I jak i II musieli pozostać na
swoim poziomie na kolejne pół roku, i po upływie tego czasu
podchodzili do egzaminu od nowa, i tak w kółko. Zastanawiałem
się, czy przypadkiem we Włoszech nie powstała instytucja wiecznego
studenta - żołnierza... i czy nie wydaje się, że niektóre
rozwiązania sprzed prawie wieku z ojczyzny odrodzenia nie
były by alternatywą dla niektórych ckm - ów w dzisiejszych
czasach w naszem pięknem kraju...
Gorthaur Assurnasirpal I Yavuz Fatih