|
Austro-Węgry
Francja
Niemcy
Japonia
Rosja
Stany
Zjednoczone
Wielka
Brytania
Atlantyk
Bałtyk
Morze
Śródziemne
Artykuły
i teksty
Linki
Bibliograf
Autor
strony
|
|
Artyleria nabrzeżna,
kiedy powstała chyba nie wiadomo. Można się tylko domyślać, że w
momencie, kiedy zainstalowano armatę na okręt wtedy by chronić ten
okręt w porcie postawiono armatę na brzegu. Być może tak to wyglądało.
Do chwili stworzenia armaty z gwintowaną lufą a również i
później montowano działa baterii nabrzeżnych wysoko na
skałach
lub w budowanych fortach czy bastionach, które
górowały
nad okolicą. To wszystko by zwiększyć zasięg armat strzelających do
okrętów, jak również by utrudnić strzelanie
okrętom
walczącym z nimi. W tamtym okresie baterie ciężkiej artylerii na
okrętach umieszczano na niższych pokładach, im wyżej, tym działa były
lżejsze by zachować stabilność okrętów obciążonych wielkimi
masztami z olbrzymią powierzchnią żagli. Trafienie w wysoko umieszczoną
baterię nabrzeżną było praktycznie nie możliwe, okręt był w zasięgu
dział baterii sam nie mogąc jej dosięgnąć. Dlatego nie podejmowano
walki z bateriami nabrzeżnymi, robiono to tylko w wyjątkowych
sytuacjach.
W następnych wiekach również okręty pancerne nie
chętnie podejmowały walkę z działami na lądzie. Same działa na lądzie
były zawsze dobrze maskowane a co za tym idzie trudne do wykrycia i
trafienia, okręt natomiast był prawie zawsze dobrze widoczny. Jedynie
noc dawała mu schronienie, do czasu gdy wynaleziono radar.
Prawdziwy
rozwój baterii nabrzeżnych nastąpił w XIX wieku w czasie
wielu
wojen kolonialnych jak również w Europie obfitującej w tym
okresie w wojny, od napoleońskich po wojny Prus z Danią i Rosją. W
okresie wojen napoleońskich znamienna była obrona Kopenhagi przed flotą
Angielska. W 1801 roku adm. Parker wraz ze swym podwładnym adm.
Nelsonem dostał rozkaz by zmusić Danię i inne państwa bałtyckie,
które podpisały deklarację o ochronie handlu morskiego do
uległości wobec Anglii i zaprzestania handlu z Francją.
By nie musieć
walczyć z połączoną flotą państw bałtyckich postanowił wyeliminować
najpierw Danię przez zastraszenie jej swą flotą, a gdy to się nie udało
powzięto decyzję o zaatakowaniu Kopenhagi i floty tam stacjonującej. Kopenhaga była broniona systemem baterii nabrzeżnych i
fortów. W jego skład wchodził umiejscowiony przed portem
fort
Trekroner uzbrojony w 68 dział 24 funtowych, oraz 3 stałe baterie
nabrzeżne na wyspie Amager. Pierwsza z nich nosiła nazwę "Christianus
Sextus" i broniła wejścia do portu. Miała na swym uzbrojeniu działa 18
funtowe i moździerze, druga nosiła nazwę "Christianus Quintus" i miała
podobne uzbrojenie.
Ostatnia z nich posiadała najsilniejsze uzbrojenie
36 funtowe działa i nosiła nazwę Strickersa. Łącznie te baterie
posiadały 40 dział i 13 moździerzy.
Tym razem tylko dzięki uporowi adm.
Nelsona i nie wykonaniu rozkazu swego przełożonego udało się pokonać
Duńczyków i ich flotę, ale baterie nabrzeżne pozostały
prawie
nienaruszone i razem z flotą uczyniły duże zniszczenia na okrętach
Nelsona, między innymi powodując wejście 7 okrętów liniowych
na
mielizny.
Następną okazję do sprawdzenia swej przydatności wspomniane
baterie miały 6 lat później podczas Angielskiej inwazji na
Zelandię i ponownej obrony Kopenhagi. Tym razem Duńczycy postawili na
baterie nabrzeżne.
W 1807 roku z portu Yarmouth wyruszyła armada 29
okrętów liniowych, 43 fregat i 10 mniejszych jednostek pod
dowództwem adm. Jamesa Gambiera, osłaniająca 380
statków
transportowych mających na swych pokładach 29 000 żołnierzy. Dodatkowo
wspierało ich 9 000 żołnierzy angielskich z Rugi. By przeciwstawić się
tej armii Duńczycy wzmocnili swe baterie nabrzeżne czterokrotnie w
stosunku do stanu z 1801 roku. Wspomniane 3 baterie oraz fort Trekroner
posiadały 360 dział, dodatkowo wybudowano nowy fort Provesten
uzbrojony w 90 dział. Artylerię wspierało 14 000 żołnierzy oraz flota
zgromadzona w porcie.
Mimo ostrzału z morza i lądu ( na tyłach baterii
duńskich Anglicy usypali szańce i usadowili na nich działa zdjęte z 6
okrętów liniowych) nie udało się Anglikom sforsować obrony
baterii nabrzeżnych. Mimo bierności swej floty duńskie baterie
skutecznie odpierały ataki Anglików przez 3 tygodnie, obrona
uległa dopiero po barbarzyńskim ostrzale miasta.
Nie mogąc pokonać
duńskich baterii i wojsk adm. Gambier wysłał ultimatum, że jeśli
obrońcy się nie poddadzą miasto zostanie ostrzelane i zniszczone. Po
odrzuceniu ultimatum Anglicy wprowadzili swe groźby w czyn. Po
wystrzeleniu przez cały okres oblężenia 14 000 pocisków
miasto
zostało prawie całkowicie zniszczone. Poległo około 2000
mieszkańców a kilka tysięcy zostało rannych.
W połowie XIX wieku nastąpił przełom w budowie okrętów jak
również artylerii.
Po pojawieniu się napędu parowego zaczęto
budować okręty z pędnikami zwanymi śrubą. W wojnie krymskiej został ten
napęd z powodzeniem zastosowany na drewnianych okrętach, ale wtedy
okazało, że drewniane kadłuby nie są w stanie wytrzymać uderzenia
pocisków wypełnionych materiałem wybuchowym.
Francja jako
pierwsza zbudowała okręt pokryty żelaznymi płytami, były to pływające
baterie opancerzone 120
mm żelaza.
Dopiero Anglicy zbudowali całkowicie
żelazny okręt pancernik "Warrior". W tym samym okresie zaczęła się
zmieniać artyleria, wszystkie państwa zaczęły wprowadzać gwintowane
lufy dział. Polepszyło to osiągi dział, wzrosła donośność i celność.
Wprowadzono tylne ładowanie dział, kaliber zaczęto mierzyć średnicą
lufy a nie ciężarem kuli. Zwiększył się również kaliber do 430 mm.
W połowie
wieku działo o kalibrze 160 mm
wystrzeliwało pocisk
elipsoidalny o ciężarze 14 kg
na odległość 4000 m,
ale ogień
skuteczny z tych dział można było prowadzić na odległość 1200-2000 m.
13 lat
później, czyli w 1863 roku ciężkie działo 381 mm
mogło
strzelać pociskami 600
kg na
odległość 7 000 m,
a
skutecznie do 3 500-4
000 m. Pod
koniec wieku budowano działa już o
kalibrze 430 mm,
strzelające pociskami 1 200 kg
na odległość 10
000 m.
W tym
samym czasie ulepszono proch i zwiększono długość lufy, przez co zasięg
dział zwiększył się do 15 000 m,
skuteczny ogień
wzrósł do odległości 10 000-12 000 m.
W roku
1877 zastosowano pancerz stalowy na dużych okrętach Co wymusiło
skonstruowanie pocisku przeciwpancernego? Do walki z bateriami
nabrzeżnymi zaczęto stosować monitory, okręty silnie opancerzone
uzbrojone zazwyczaj w jedno lub dwa działa ponad 300 mm.
Po pewnym
czasie z tych okrętów wywiodła się nowa klasa
okrętów,
pancerniki obrony wybrzeża, pełniące również funkcję
mobilnej
artylerii nabrzeżnej. W roku 1812 rosyjski uczony P.L. Szylling
przeprowadził udany eksperyment wybuch ładunku pod wodą. Do odpalenia
użył impulsu prądu galwanicznego, dało to początek do budowy miny
morskiej. Ma to również ścisły związek z artylerią nabrzeżną
i
znowu Rosjanie zastosowali w wojnie krymskiej system obronny nazywany
pozycją minowo-artyleryjską, polegający na stawianiu wielkich
zagród minowy osłanianych przez system dział obrony
nabrzeżnej.
Rosja przodowała w tego typu systemach w obydwu wojnach. Żadna z takich
pozycji nie została zdobyta bez uprzedniego zdobycia baterii artylerii
nabrzeżnej od strony lądu.
Pierwsze takie próby podjęli Brytyjczycy właśnie w czasie
wojen
krymskich. W 1854 roku flota sojusznicza dysponująca 3 450 działami pod
dowództwem adm. Napiera zaatakowała rosyjski Kronsztad, po
wykryciu zagrody minowej i broniących jej baterii oraz
okrętów,
zrezygnował ze swych planów. Przyczyną tego była nie
znajomość
możliwości tego typu obrony i obawa przed utratą okrętów,
mogłoby to obniżyć morale załóg.
W następnym roku
Brytyjczycy
ponownie spróbowali zdobyć Kronsztad, ale Rosjanie wzmocnili
swe
siły obronne przez postawienie nowych zagród minowych oraz
nowych baterii nabrzeżnych nie tylko w Kronsztadzie, ale
również
w Sveaborgu i Rewlu. W zasięgu dział twierdzy postawiono 1865 min, a
obronę twierdzy Sveaborg wzmocniono moździerzami kalibru 350 mm.
Natomiast
Rewel wyposażono w 400 dział artylerii nabrzeżnej. Dowodzący połączoną
flotą francusko-brytyjską adm. Dundas w czerwcu 1855 roku przystąpił do
ataku na twierdze Kronsztad. Wysłane kanonierki parowe na rozpoznanie
zostały przegnane przez okręty rosyjskie. 8 Czerwca ponowiono
próbę rozpoznania, ale tym razem o mały włos zakończyłoby
się
to niewolą obu admirałów. Okręt flagowy i parę innych
okrętów weszło na pozycje minowo-artyleryjską i doznało
uszkodzeń.
Po tych wydarzeniach nie całkiem w duchu nelsonowskim,
dowódcy wydali rozkaz odwrotu z Zatoki Newskiej.
Baterie
nabrzeżne wyszły również zwycięsko z walki z okrętami w
wojnie
między Danią a Prusami. Duńskie okręty w dniu 4 kwietnia 1849 roku
chciały wysadzić desant w zatoce Eckernforde bronionej przez 2 baterie
nabrzeżne uzbrojone w 16 dział.
Przeciwko sobie miały 170 dział na
duńskich okrętach. Wynik tej potyczki wydaje się być oczywisty, ale nic
bardziej mylnego. W wyniku błędów taktycznych Duńczycy
stracili
okręt liniowy z 84 działami i musieli zrezygnować z wysadzenia desantu.
Bardziej dramatyczna była obrona rosyjskiej twierdzy Sveaborg, ta stara
szwedzka fortyfikacja została uzbrojona w 300 dział artylerii
nabrzeżnej i musiała się przeciwstawić całej flocie brytyjskiego adm.
Dundasa uzbrojonej w 2 100 dział i ciężkich moździerzy kalibru 400 mm.
Po
dwudniowej walce i 45 godzinnym ostrzale okręty brytyjskie musiały
uznać się za pokonane i 13 sierpnia 1855 roku odpłynąć pod Rewel.
Brytyjczycy wystrzelili na twierdzę 17 000 pocisków
powodując
wiele zniszczeń, a mimo to Rosjanie nie myśleli się poddać.
Również na drugiej półkuli stosowano artylerię
nadbrzeżną, między innymi w wojnie między Hiszpanią a USA. Podczas
obrony portu Santiago de Cuba znalazła się tam eskadra
krążowników admirała Carvera, która wzięła
później
udział w bitwie z amerykańskimi pancernikami.
Wszystkie hiszpańskie
okręty zostały zniszczone. Paradoksalnie uległy zniszczeniu dzięki
skuteczności artylerii nadbrzeżnej hiszpańskich fortów.
Amerykański admirał Samson był pomysłodawcą akcji mającej na celu
zablokowanie hiszpańskich okrętów w porcie, co
uniemożliwiłoby
im wyjście w morze a co za tym idzie ocalały by. Zaplanowanie i
wykonanie akcji powierzono kpt. Richmondowi Hopson i 6 ludziom załogi.
Do zablokowania wyjścia z portu zdecydowano użyć 100 m
węglowca
Merrimac, by akcja była skuteczna miano go zatopić w najwęższym miejscu
zatoki mającemu 106 m
szerokości.
W nocy 3 czerwca 1898 roku rozpoczęto realizację planu,
węglowiec w jasną księżycową noc wpłynął w kanał wiodący do portu i
zmierzał do celu swej podróży, gdy wykrył go okręt będący na
dozorze. Natychmiast otworzył ogień do Amerykanina. Powiadomione w ten
sposób baterie nadbrzeżne hiszpańskich fortów
również rozpoczęły ostrzał węglowca. Strzelały działa
starego
typu fortu El Moro, takie same działa baterii Estrela, oraz działa
fortu Socata.
Dodatkowo na Socacie strzelały 4 działa nowszego typu
zdjęte z krążownika Reina Mercedes i mające kaliber 160 mm.
Ostrzał był
na tyle skuteczny, że zniszczył urządzenia sterowe Merrimaca, co
uniemożliwiło ustawienie węglowca w poprzek kanału. Kpt. Hopson po
dotarciu do planowanego miejsca odpalił ładunki wybuchowe przygotowane
do zatopienia jednostki, nie wszystkie wybuchły. Odpaliły tylko dwa z
dziesięciu, osiem zostało uszkodzonych ostrzałem baterii nadbrzeżnych.
Merrimac siłą rozpędu płynął w stronę portu gdzie dostał się pod
ostrzał hiszpańskich krążowników i zatonął nie tam gdzie
powinien. 22 Czerwca 1898 roku amerykanie wysadzili desant w Dalquiri i
współdziałając z powstańcami kubańskimi ruszyli na
zachód
w stronę Santiago de Cuba . Po opanowaniu wzgórz San Juan
mogli
tam ustawić działa i ostrzeliwać okręty w porcie. W takiej sytuacji
mając wolne wyjście z portu admirał Carvera podjął decyzję o wyjściu w
morze, gdzie dostał się wprost pod lufy amerykańskich
pancerników, które praktycznie rozstrzelały
hiszpańskie
okręty. W tej wojnie baterie nadbrzeżne jeszcze raz wzięły udział w
walce, podczas bitwy w Zatoce Manilskiej na Filipinach
Z okrętami
amerykańskimi walczyły 3 działa nadbrzeże, jedno 120 mm,
dwa 149 mm,
wspierające
hiszpańską flotę w walce z Azjatycką Eskadrą USA. W bitwie rozegranej 1
maja 1898 roku poległo 381 marynarzy hiszpańskich, mimo tego, że
baterie zostały nieuszkodzone, Manilia została zajęta przez
powstańców.
|